Turyści przesadzili. W tej części Japonii wprowadzono zakazy fotografowania

Jest jednak miejsce, w którym aparat lepiej schować. W niektórych częściach słynnej dzielnicy Gion w Kioto fotografowanie jest zabronione. Powód nie ma jednak nic wspólnego z ochroną zabytków.

Chodzi o coś znacznie bardziej przyziemnego.

O prywatność mieszkańców i osób pracujących w tej części miasta.

Gion wygląda jak plan filmowy, ale nim nie jest

Gion to jedna z najbardziej znanych dzielnic Kioto. Wąskie uliczki, tradycyjne drewniane domy machiya, restauracje i herbaciarnie tworzą krajobraz, który dla wielu turystów jest kwintesencją dawnej Japonii.

Problem w tym, że Gion nie jest skansenem.

To normalna dzielnica, w której mieszkają i pracują ludzie.

W ostatnich latach ogromna popularność tego miejsca doprowadziła do licznych problemów związanych z zachowaniem odwiedzających. Turyści wchodzili na prywatne posesje, blokowali uliczki i próbowali fotografować geiko oraz maiko bez ich zgody.

Dlatego lokalna społeczność zaczęła wprowadzać coraz bardziej zdecydowane zasady.

Niektóre uliczki są całkowicie wyłączone z fotografowania

W południowej części Gion znajdują się prywatne drogi i wąskie alejki, na których obowiązuje zakaz fotografowania.

Przy wejściach pojawiają się oznaczenia informujące o zakazie. Lokalne zasady dotyczą również wchodzenia na prywatne drogi.

To ważne rozróżnienie: nie oznacza to, że całe Gion jest strefą bez aparatów.

Główne publiczne ulice, w tym słynna Hanamikoji, nadal można fotografować. Problem zaczyna się wtedy, gdy turysta wchodzi w prywatne boczne uliczki albo ignoruje oznaczenia.

Dlatego najlepsza zasada jest banalnie prosta:

Jeżeli widzisz znak „No Photography”, schowaj telefon.

Największy problem? Zdjęcia geiko i maiko

Jeszcze większe emocje budzi fotografowanie kobiet pracujących jako geiko i maiko.

Geiko to artystki zajmujące się tradycyjną japońską sztuką, muzyką i tańcem, natomiast maiko są ich uczennicami.

Ich obecność jest jednym z powodów, dla których turyści odwiedzają Gion.

I właśnie tutaj pojawił się poważny problem.

Niektórzy odwiedzający zaczęli traktować przechodzące ulicą geiko i maiko jak atrakcję turystyczną.

Robili zdjęcia bez pytania.

Podchodzili bardzo blisko.

Zatrzymywali je.

Próbowali iść za nimi.

A czasami nawet dotykali ich ubrań.

Oficjalne wytyczne Kioto mówią wprost, aby nie zatrzymywać, nie dotykać, nie śledzić i nie fotografować geiko ani maiko bez pozwolenia.

„To nie są maskotki”

W oficjalnym komunikacie dotyczącym zasad zachowania w Gion miasto przypomina, że geiko i maiko nie są atrakcjami turystycznymi ani maskotkami.

To osoby wykonujące swoją pracę.

Jeżeli turysta chce zobaczyć ich występ lub zrobić zdjęcie w odpowiednich warunkach, istnieją legalne i zorganizowane możliwości.

Problemem nie jest więc samo zainteresowanie japońską kulturą.

Problemem jest traktowanie człowieka jak elementu scenografii.

Dlaczego zakaz wprowadzono?

Powód jest związany przede wszystkim z masową turystyką.

Gion stało się jednym z najbardziej fotografowanych miejsc w Kioto. Turyści przyjeżdżają tutaj nie tylko po to, żeby zobaczyć tradycyjną architekturę, ale również z nadzieją na spotkanie geiko lub maiko.

W efekcie niektóre osoby zaczęły czekać na nie przy ulicach i próbować zrobić zdjęcie za wszelką cenę.

Lokalni mieszkańcy skarżyli się również na fotografowanie prywatnych posesji oraz dzieci. W 2025 roku oficjalny portal Kioto informował o przypadkach nieautoryzowanego fotografowania geiko i maiko, a także dzieci ze szkół podstawowych i przedszkoli. Mieszkańcy mówili o poczuciu niepokoju i zagrożenia.

Granica przebiega dosłownie kilka metrów od turystycznej ulicy

Co ciekawe, turysta nie musi rezygnować z fotografowania całego Gion.

Wręcz przeciwnie.

Można fotografować charakterystyczne drewniane domy, uliczki i atmosferę dzielnicy z publicznych przestrzeni.

Słynna Hanamikoji-dori pozostaje publiczną ulicą.

Problem pojawia się przy części bocznych, prywatnych alejek.

Dlatego warto patrzeć na oznaczenia i nie traktować każdej wąskiej uliczki jako kolejnej atrakcji do sfotografowania.

Nie tylko Gion ma takie zasady

Gion jest najbardziej znanym przykładem, ale w Japonii zakazy fotografowania nie są czymś niezwykłym.

W świątyniach, muzeach, restauracjach czy innych obiektach właściciel lub zarządca może określić, czy zdjęcia są dozwolone.

Czasami można fotografować na zewnątrz, ale nie wewnątrz.

Czasami zdjęcia są dozwolone, ale bez lampy błyskowej.

A czasami obowiązuje całkowity zakaz.

Dlatego w Japonii warto stosować prostą zasadę: najpierw sprawdź oznaczenia, potem wyciągaj telefon.

Oficjalne wytyczne Kioto przypominają również, że w niektórych częściach świątyń i sanktuariów fotografowanie jest ograniczone.

Japonia nie mówi „nie rób zdjęć”

I właśnie to jest najważniejsze.

Nie jest prawdą, że w Japonii obowiązuje ogólny zakaz fotografowania.

Wręcz przeciwnie — zdjęcia są jednym z najważniejszych elementów turystyki w tym kraju.

Chodzi o szacunek dla miejsc i ludzi.

Jeżeli fotografujesz świątynię z wyznaczonego miejsca — wszystko w porządku.

Jeżeli robisz zdjęcie ulicy — również.

Jeżeli jednak widzisz znak zakazu albo chcesz sfotografować osobę, która wyraźnie nie wyraziła na to zgody, lepiej odłożyć telefon.

W Gion najlepsze zdjęcie może być tym, którego nie zrobisz

To brzmi paradoksalnie, szczególnie w czasach, gdy niemal każda podróż jest dokumentowana telefonem.

Ale właśnie dlatego Gion jest ciekawym przykładem.

Dzielnica przypomina turystom, że nie wszystko, co wygląda jak atrakcja, jest atrakcją.

Za pięknymi drewnianymi fasadami znajdują się prywatne domy.

Za drzwiami herbaciarni pracują ludzie.

A kobieta w tradycyjnym stroju, którą mijamy na ulicy, może po prostu spieszyć się do pracy.

Dlatego odwiedzając Gion, warto zrobić coś bardzo nietypowego dla współczesnego turysty: czasami po prostu schować telefon i popatrzeć.

Być może właśnie dzięki temu dzielnica zachowa swój charakter na kolejne lata.

Przemysław Bicki

W podróży od ponad 20 lat. Kilkanaście krajów na liście, w tym 4 kontynenty. Zakochany w europejskim południu, a także w azjatyckiej kuchni. Z zawodu dziennikarz.

Nie przegap kolejnej podróży!

Otrzymaj zniżkę na przewodnik, a także najświeższe informacje.

* wymagane pola

Intuit Mailchimp

Może Cię zainteresować:

Dodaj komentarz