Tutaj można przejść z Belgii do Holandii w kilka sekund. Granica przebiega przez domy

To nie scenariusz filmu ani żart z geografii. To Baarle-Hertog i Baarle-Nassau – dwie miejscowości, które tworzą jeden z najbardziej niezwykłych geograficznych labiryntów na świecie. Belgia i Holandia zaprasza.

Tutaj granica nie jest zwykłą kreską na mapie

Baarle znajduje się w południowej części Holandii, niedaleko belgijskiej granicy. Na mapie sytuacja wygląda jednak znacznie bardziej skomplikowanie niż w przypadku większości europejskich granic.

Zamiast jednej prostej linii mamy tutaj 30 enklaw należących do dwóch państw.

Belgijskie Baarle-Hertog składa się z 22 enklaw całkowicie otoczonych terytorium Holandii. Z kolei holenderskie Baarle-Nassau posiada osiem enklaw, z których siedem znajduje się wewnątrz dwóch największych belgijskich enklaw.

Brzmi skomplikowanie?

Na miejscu wygląda jeszcze ciekawiej.

Możesz przekroczyć granicę kilkanaście razy podczas jednego spaceru

W Baarle granica biegnie przez samą zabudowę.

Przecina ulice, chodniki, podwórka, ogrody, a nawet budynki mieszkalne. Dlatego podczas zwykłego spaceru można wielokrotnie znaleźć się raz w Belgii, a chwilę później w Holandii.

Co ciekawe, granica nie jest ukryta.

W centrum miejscowości jej przebieg oznaczono specjalnymi płytami chodnikowymi oraz metalowymi elementami umieszczonymi w nawierzchni. Na budynkach można również zobaczyć belgijskie lub holenderskie oznaczenia przy numerach adresowych.

Dzięki temu spacer po Baarle przypomina trochę zabawę w geografię.

Idziesz ulicą.

Przekraczasz linię.

I właśnie znalazłeś się w innym państwie.

Są tutaj nawet domy podzielone między dwa kraje

Najbardziej niezwykłe sytuacje pojawiają się tam, gdzie granica przechodzi przez budynki.

W Baarle znajdują się nieruchomości, których części leżą w Belgii, a części w Holandii. Oficjalny portal turystyczny miejscowości podkreśla, że granica potrafi przebiegać przez domy, a nawet sypialnie.

To oznacza, że teoretycznie można rozpocząć dzień w jednym państwie, przejść kilka kroków po własnym domu i znaleźć się w drugim.

W niektórych przypadkach położenie głównych drzwi miało znaczenie administracyjne. Granica była więc nie tylko ciekawostką geograficzną, ale również elementem codziennego życia mieszkańców.

Dwie gminy, dwóch burmistrzów i… jedna miejscowość

Baarle jest jeszcze ciekawsze dlatego, że funkcjonują tutaj równolegle dwie administracje.

Belgijskie Baarle-Hertog i holenderskie Baarle-Nassau mają własne władze samorządowe.

W praktyce oznacza to dwa systemy administracyjne działające w obrębie bardzo blisko ze sobą powiązanej społeczności. Mieszkańcy żyją jednak obok siebie i na co dzień funkcjonują jak jedna lokalna społeczność.

To właśnie ta mieszanka dwóch państw, dwóch administracji i jednego miasteczka sprawia, że Baarle jest tak wyjątkowe.

Jak powstała ta geograficzna układanka?

Historia obecnego układu sięga średniowiecza.

Dawne podziały własności ziemi i skomplikowane relacje między lokalnymi władcami sprawiły, że tereny należące do różnych stron zaczęły tworzyć charakterystyczną mozaikę.

Przez kolejne stulecia granice zmieniały się, ale niezwykły układ enklaw przetrwał.

Ostatecznie granice enklaw zostały oficjalnie ustalone w XX wieku. W 1995 roku ich przebieg został formalnie wyznaczony jako granice państwowe.

Dzięki temu współczesne Baarle jest nie tylko ciekawostką dla turystów, ale również niezwykłym przykładem tego, jak skomplikowana może być historia europejskich granic.

Jest tutaj nawet enklawa w enklawie

Jeżeli myślicie, że 30 enklaw to wystarczająco dużo, Baarle ma jeszcze jedną niespodziankę.

W dwóch największych belgijskich enklawach znajdują się holenderskie kontrenklawy.

Czyli fragmenty Holandii znajdujące się wewnątrz belgijskiego terytorium, które samo znajduje się wewnątrz Holandii.

To właśnie dlatego mapa Baarle wygląda niemal jak geograficzna łamigłówka.

Jedna z najmniejszych holenderskich kontrenklaw, oznaczona jako N3, jest wskazywana przez lokalny portal jako najmniejsza tego typu kontrenklawa na świecie.

Można zrobić sobie spacer po dwóch państwach

Co ciekawe, nie trzeba być geografem, żeby zobaczyć najważniejsze miejsca.

W Baarle przygotowano specjalną trasę enklawową o długości około 4 kilometrów. Prowadzi ona przez centrum miejscowości i pozwala wielokrotnie przekraczać granicę.

Na trasie znajdują się charakterystyczne miejsca związane z historią enklaw, a przebieg granicy można śledzić bezpośrednio na ulicach.

Dla osób, które chcą potraktować wizytę jak małą geograficzną ekspedycję, przygotowano również specjalny paszport enklaw. Można odwiedzić wszystkie 30 enklaw i zbierać potwierdzające to stemple.

Można nawet przejechać rowerem przez granicę kilka razy

Baarle dobrze nadaje się również dla osób, które wolą zwiedzać na dwóch kółkach.

Przez miejscowość prowadzi trasa Bels Lijntje, wytyczona na dawnej linii kolejowej między Tilbur­giem a Turnhout.

Cała trasa ma około 30 kilometrów, a granica belgijsko-holenderska jest na niej przekraczana około dziewięciu razy.

To jeden z tych przypadków, kiedy zwykła przejażdżka rowerem staje się całkiem nietypową lekcją geografii.

Tutaj nawet zabawa może odbywać się na granicy

Baarle podeszło do swojej niezwykłej sytuacji z charakterystycznym poczuciem humoru.

Przy granicy znajduje się między innymi specjalna huśtawka, na której można podczas jednego ruchu przechodzić z jednej strony granicy na drugą.

Czyli można dosłownie huśtać się pomiędzy Belgią i Holandią.

Trudno o bardziej dosłowne pokazanie, że w Baarle granica jest częścią codziennego życia.

Gdzie jeszcze można zobaczyć coś takiego?

Enklawy oczywiście występują również w innych częściach świata. Jednak skala Baarle jest wyjątkowa.

Według lokalnych władz turystycznych w całym kompleksie Baarle-Hertog-Baarle-Nassau znajduje się 30 enklaw – 22 belgijskie i osiem holenderskich. To niemal połowa wszystkich enklaw na świecie według przyjmowanej przez lokalne źródła klasyfikacji.

Dlatego Baarle określa się mianem „światowej stolicy enklaw”.

I chyba trudno o lepszą nazwę.

Jedziesz do Holandii? Możesz przy okazji odwiedzić Belgię

Baarle jest idealnym przykładem miejsca, które pokazuje, że granica państwowa nie zawsze musi oznaczać szlaban, kontrolę paszportową czy wielką tablicę z nazwą kraju.

Tutaj granica jest częścią ulicy.

Czasami przechodzi przez dom.

Czasami przez ogród.

A czasami wystarczy zrobić kilka kroków, żeby znaleźć się w innym państwie.

Jeżeli więc szukacie nietypowego miejsca na europejski city break, Baarle powinno trafić na listę.

Bo gdzie indziej można powiedzieć, że podczas jednego spaceru kilkanaście razy zmieniało się państwo, w którym właśnie się znajdujecie?

Przemysław Bicki

W podróży od ponad 20 lat. Kilkanaście krajów na liście, w tym 4 kontynenty. Zakochany w europejskim południu, a także w azjatyckiej kuchni. Z zawodu dziennikarz.

Nie przegap kolejnej podróży!

Otrzymaj zniżkę na przewodnik, a także najświeższe informacje.

* wymagane pola

Intuit Mailchimp

Może Cię zainteresować:

Dodaj komentarz