Trudno uwierzyć, że to dzielnica mieszkalna. Domy stoją między grobami

Cmentarz zazwyczaj kojarzy się z ciszą, ale to właśnie w tym miejscu ludzie mieszkają na cmentarzach. Z miejscem, do którego przychodzimy na chwilę, aby odwiedzić bliskich, zapalić znicz i odejść. Na Filipinach można jednak zobaczyć coś, co dla Europejczyka wydaje się niemal niewyobrażalne.

Na ogromnych cmentarzach w Manili pomiędzy grobowcami znajdują się prowizoryczne domy. Ludzie śpią, gotują, jedzą, wychowują dzieci i pracują zaledwie kilka metrów od miejsc pochówku.

Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Manila North Cemetery.

Cmentarz, który stał się domem

Manila North Cemetery zajmuje około 54 hektarów i jest jednym z największych cmentarzy w stolicy Filipin. To jednak nie tylko miejsce pochówku. Od dziesięcioleci funkcjonuje tutaj również społeczność ludzi, którzy znaleźli w tym miejscu dach nad głową.

Ich historia często zaczynała się od pracy.

Na cmentarzu potrzebni byli ludzie zajmujący się grobami i mauzoleami. Sprzątali je, pilnowali, remontowali i budowali. Część pracowników zaczęła więc mieszkać w pobliżu miejsca pracy.

Z czasem tymczasowe rozwiązanie przestało być tymczasowe.

Rodziny zaczęły zostawać na kolejne lata. Rodziły się dzieci, które dorastały wśród grobowców. Potem zakładały własne rodziny i również pozostawały na cmentarzu.

W ten sposób powstała społeczność, dla której miejsce będące dla większości ludzi symbolem śmierci stało się po prostu miejscem życia.

Między grobami są dzieci, sklepy i pranie

Najbardziej zaskakujący jest kontrast.

Pomiędzy monumentalnymi grobowcami można zobaczyć ludzi wykonujących dokładnie te same czynności, które znamy z każdej innej dzielnicy Manili.

Ktoś gotuje obiad.

Ktoś rozwiesza pranie.

Ktoś prowadzi niewielki sklepik.

Dzieci biegają po alejkach.

Dorośli rozmawiają przed swoimi prowizorycznymi domami.

Niektóre grobowce są wykorzystywane również jako przestrzeń do życia lub przechowywania rzeczy.

Dla osoby odwiedzającej Filipiny po raz pierwszy jest to widok niemal surrealistyczny. Dla mieszkańców cmentarza jest to jednak codzienność.

Badania dotyczące Manila North Cemetery wskazują, że funkcjonuje tam społeczność, w której przestrzeń pochówku i przestrzeń mieszkalna przez lata zaczęły się ze sobą przenikać.

Dlaczego ludzie zamieszkali na cmentarzach?

Odpowiedź jest znacznie mniej niezwykła niż samo zjawisko.

Bieda i brak dostępnych mieszkań.

Manila należy do najbardziej zaludnionych obszarów Filipin, a dostęp do taniego mieszkania od lat stanowi poważny problem. Dla najbiedniejszych rodzin miejsce na cmentarzu mogło oznaczać coś, czego nie byli w stanie znaleźć gdzie indziej — dach nad głową i możliwość zarabiania.

Nie zawsze chodziło zresztą o formalne „zamieszkanie w grobie”.

Część ludzi była związana z cmentarzem zawodowo. Opiekowali się grobami, pracowali przy pochówkach albo zajmowali się ich konserwacją. Skoro pracowali tutaj, naturalnym rozwiązaniem było również zamieszkanie w pobliżu.

Problem w tym, że kolejne pokolenia zaczęły traktować cmentarz jak własną dzielnicę.

Dla dzieci to nie jest straszne miejsce

Wyobraźmy sobie dziecko, które całe życie mieszka na cmentarzu.

Dla niego nagrobek nie musi oznaczać tego samego, co dla turysty.

Nie jest tajemniczym miejscem, do którego przychodzi się raz w roku. Jest elementem otoczenia, które zna od urodzenia.

Dlatego dzieci bawią się pomiędzy grobami, biegają po alejkach i spotykają tutaj swoich znajomych.

To jeden z najbardziej niezwykłych aspektów życia w takich miejscach. Granica pomiędzy „cmentarzem” a „dzielnicą” praktycznie przestaje istnieć.

W reportażach z Manila North Cemetery mieszkańcy wielokrotnie podkreślali, że po latach przyzwyczaili się do życia wśród zmarłych. Niektórzy mówili nawet, że znacznie większym zagrożeniem są dla nich żywi ludzie niż duchy.

Na cmentarzu można też pracować

Cmentarz jest dla mieszkańców nie tylko miejscem zamieszkania.

To również miejsce pracy.

Można tutaj znaleźć osoby zajmujące się sprzątaniem grobów, malowaniem nagrobków, remontowaniem mauzoleów czy pracami związanymi z pochówkami.

Niektórzy mieszkańcy prowadzą niewielkie punkty sprzedaży jedzenia i napojów.

W ten sposób powstała specyficzna lokalna gospodarka.

Cmentarz zapewnia ludziom pracę, a praca pozwala im pozostać na cmentarzu.

To zamknięty krąg, który przez lata utrwalał funkcjonowanie całej społeczności.

Tysiące ludzi wśród grobów

Dokładne określenie liczby osób mieszkających na cmentarzach jest trudne, ponieważ wiele z tych osób żyje tam nieformalnie.

W przeszłości pojawiały się jednak szacunki mówiące nawet o około 10 tysiącach mieszkańców Manila North Cemetery. Taką liczbę podawały filipińskie media w materiałach opisujących życie społeczności cmentarza.

To pokazuje skalę zjawiska.

Nie mówimy o kilku bezdomnych rodzinach, które znalazły schronienie w opuszczonym miejscu.

Mówimy o całej społeczności.

O ludziach, którzy mają sąsiadów, rodziny, pracę i własne przyzwyczajenia.

Raz w roku cmentarz zmienia się nie do poznania

Szczególnie interesująco wygląda życie mieszkańców podczas Undas, czyli obchodów Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego na Filipinach.

Cmentarze w całym kraju wypełniają się wtedy milionami ludzi odwiedzających groby swoich bliskich.

Dla mieszkańców Manila North Cemetery oznacza to ogromną zmianę.

Spokojne na co dzień alejki zapełniają się odwiedzającymi. Pojawiają się sprzedawcy, tłumy rodzin i osoby szukające konkretnych grobów.

Ci, którzy przez cały rok mieszkają na cmentarzu, stają się wtedy gospodarzami niezwykłego miejsca.

Sprzątają groby, pomagają odwiedzającym i wykonują prace, na które w normalnych warunkach trudno byłoby znaleźć czas.

Przez kilka dni cmentarz bardziej przypomina zatłoczoną dzielnicę niż miejsce, w którym powinno panować skupienie i cisza.

Nie wszyscy chcą stąd odejść

Można byłoby pomyśleć, że każdy mieszkaniec cmentarza marzy o przeprowadzce.

Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Oczywiście dla wielu osób życie w takich warunkach jest przede wszystkim konsekwencją ubóstwa. Brak prywatności, trudne warunki sanitarne i ograniczony dostęp do podstawowej infrastruktury sprawiają, że normalne mieszkanie byłoby dla nich znacznie lepszym rozwiązaniem.

Ale dla części mieszkańców cmentarz jest również miejscem, z którym związane jest całe ich życie.

Tutaj się urodzili.

Tutaj poznali swoich sąsiadów.

Tutaj pracują.

Tutaj pochowani są ich bliscy.

Dlatego przeprowadzka oznaczałaby nie tylko zmianę adresu.

Oznaczałaby opuszczenie całego świata, który znają.

Żywi i zmarli mają tutaj wspólną przestrzeń

Najbardziej niezwykłe w filipińskich cmentarnych społecznościach nie jest chyba nawet to, że ludzie mieszkają wśród grobów.

Najbardziej niezwykłe jest to, jak normalne stało się dla nich takie życie.

Dla turysty grób oznacza koniec.

Dla mieszkańca cmentarza może być elementem codziennego krajobrazu.

Kilka metrów od miejsca pochówku ktoś przygotowuje śniadanie. Obok dziecko odrabia lekcje. Dalej ktoś sprząta grobowiec, z którego utrzymuje swoją rodzinę.

Życie i śmierć funkcjonują tutaj obok siebie.

Bez wyraźnej granicy.

I właśnie dlatego Manila North Cemetery jest jednym z tych miejsc na Filipinach, które trudno zapomnieć.

Nie znajdziemy go na typowej pocztówce z rajską plażą.

Nie ma tutaj turkusowej wody ani palm pochylających się nad piaskiem.

Jest za to coś znacznie bardziej przejmującego — opowieść o ludziach, którzy znaleźli swoje miejsce do życia w przestrzeni, którą większość świata uważa za miejsce wyłącznie dla zmarłych.

Na Filipinach nawet cmentarz może stać się domem. A między grobami, zamiast ciszy, każdego dnia toczy się zwyczajne życie.

Przemysław Bicki

W podróży od ponad 20 lat. Kilkanaście krajów na liście, w tym 4 kontynenty. Zakochany w europejskim południu, a także w azjatyckiej kuchni. Z zawodu dziennikarz.

Nie przegap kolejnej podróży!

Otrzymaj zniżkę na przewodnik, a także najświeższe informacje.

* wymagane pola

Intuit Mailchimp

Może Cię zainteresować:

Dodaj komentarz