Jest jednak problem: w szczycie sezonu riwiery te są oblegane i trudno znaleźć tam spokój. Dlatego coraz większą uwagę podróżników przyciągają inne europejskie wybrzeża. Niektóre leżą nad Adriatykiem, inne nad Bałtykiem, a jeszcze inne zaskakują tym, że w ogóle nie kojarzyły się dotąd z określeniem „Riwiera”.
W najnowszym zestawieniu Telegraph pojawiają się między innymi wybrzeża Szwecji, Czarnogóry, Słowenii i Polski. Wspólny mianownik? Piękne plaże, dobre restauracje, ciekawa architektura i znacznie mniejsza skala masowej turystyki niż na najbardziej znanych europejskich wybrzeżach.
1. Halland – szwedzka Riwiera
Kiedy ktoś mówi „Riwiera”, mało kto myśli o Szwecji. A jednak właśnie wybrzeże regionu Halland na zachodzie kraju coraz częściej jest przedstawiane jako skandynawska alternatywa dla śródziemnomorskich kurortów.
Największym atutem są długie, piaszczyste plaże, nadmorskie miejscowości i zupełnie inny klimat niż na południu Europy.

Jednym z najbardziej znanych miejsc jest Tylösand, gdzie znajduje się szeroka, ciągnąca się kilometrami plaża otoczona wydmami. W okolicy można również znaleźć dobre warunki do surfowania.
Do Halland łatwo dotrzeć z Göteborga, dzięki czemu można połączyć pobyt nad morzem ze zwiedzaniem drugiego największego miasta Szwecji.
To propozycja przede wszystkim dla tych, którzy zamiast upałów i zatłoczonych promenad szukają chłodniejszego, spokojniejszego urlopu nad morzem.
2. Turecka Riwiera – Turquoise Coast
Turcja nie jest nowym kierunkiem, ale jej ogromne wybrzeże wciąż potrafi zaskoczyć różnorodnością.
Tzw. Turquoise Coast rozciąga się na setki kilometrów i oferuje wszystko, czego można oczekiwać od wakacyjnej Riwiery: turkusową wodę, plaże, zatoki, luksusowe hotele i niewielkie miasteczka.

Jednym z ciekawszych miejsc jest Kalkan, położony na zboczu wzgórza. Wąskie uliczki prowadzą tu do restauracji z tarasami i niewielkich hoteli butikowych.
Warto również zwrócić uwagę na Patara Beach. To ogromna, piaszczysta plaża, przy której znajdują się pozostałości starożytnego miasta licyjskiego. Jest również miejscem występowania żółwi karetta.
3. Alentejo – portugalska Riwiera dla tych, którzy chcą uciec od tłumów
Portugalskie Alentejo nie jest pierwszym miejscem, o którym myślimy, planując wakacje nad oceanem. I właśnie dlatego może być tak interesujące.

Wybrzeże regionu jest znacznie spokojniejsze niż najbardziej znane portugalskie kurorty. Znajdziemy tu szerokie plaże, wydmy, niewielkie miejscowości i ogromne przestrzenie.
Szczególną popularność zdobyła Comporta, która z dawnej wioski rybackiej przekształciła się w elegancki, ale wciąż stosunkowo kameralny kierunek.
To miejsce dla osób, które zamiast wielkich resortów wolą naturę, dobre jedzenie i spokojne tempo.
4. Ateńska Riwiera
Jeszcze kilka lat temu wielu turystów traktowało wybrzeże Aten przede wszystkim jako miejsce, przez które trzeba przejechać w drodze na greckie wyspy.
Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Wybrzeże na południe od Aten rozwija się bardzo szybko. Powstają luksusowe hotele, beach bary i restauracje, a dostępność jest jednym z największych atutów tego regionu.
Z centrum Aten można dotrzeć nad morze tramwajem w około 45 minut. To oznacza, że można połączyć zwiedzanie Akropolu z popołudniem na plaży bez konieczności opuszczania stolicy Grecji.
Dobrym kierunkiem jest Vouliagmeni, znane z plaż i eleganckich lokali, oraz Glyfada, która oferuje dużą liczbę restauracji i sklepów.
A jeśli znudzi się plażowanie, można popłynąć w kierunku przylądka Sunion i zobaczyć słynną świątynię Posejdona.
5. Riwiera Albańska
Albania już od kilku lat przeżywa prawdziwy turystyczny boom.
Najbardziej znanym miejscem na południu kraju jest Saranda, ale warto ruszyć dalej.
Himara oferuje plaże, niewielkie zatoki i nadmorską promenadę, a w okolicy znajdują się również pozostałości starożytnych osad.

Jedną z ciekawszych plaż jest Gjipe, ukryta pomiędzy wysokimi klifami. Można dostać się do niej pieszo albo łodzią.
Albańskie wybrzeże ma jednak również drugą stronę. Infrastruktura poza głównymi kurortami wciąż nie jest tak rozwinięta jak w Hiszpanii, Włoszech czy Francji. Dla jednych będzie to wada, dla innych właśnie największa zaleta.
6. Zatoka Kotorska – czarnogórska Riwiera
To prawdopodobnie najbardziej spektakularny kandydat do miana nowej europejskiej Riwiery.
Zatoka Kotorska wygląda jak połączenie Adriatyku z fiordem. Wysokie góry niemal pionowo schodzą do błękitnej wody, a pomiędzy nimi znajdują się średniowieczne miasta, niewielkie zatoki i nadmorskie miejscowości.
Największą gwiazdą jest oczywiście Kotor, którego zabytkowe centrum znajduje się na liście UNESCO.

Ale warto zobaczyć również Tivat, Porto Montenegro i Portonovi. W ostatnich latach w regionie pojawiły się luksusowe hotele, mariny dla dużych jachtów i ekskluzywne restauracje.
Jednocześnie Czarnogóra nadal zachowała sporą część autentycznego charakteru, którego coraz trudniej szukać na najbardziej znanych odcinkach francuskiego czy włoskiego wybrzeża.
To właśnie Zatoka Kotorska jest jednym z miejsc, o których coraz częściej mówi się jako o „nowej Riwierze Europy”.
7. Polski Bałtyk
I tutaj pojawia się największa niespodzianka.
W zestawieniu nowych europejskich Riwiery znalazło się również polskie wybrzeże Bałtyku.
Powód? Coraz cieplejsze sezony w południowej Europie sprawiają, że część podróżników zaczyna szukać alternatywy na północy. Polski Bałtyk ma długie plaże, eleganckie kurorty, restauracje i coraz większą ofertę hotelową.
Najlepszym przykładem jest Sopot.

Miasto od ponad stu lat ma status uzdrowiskowego kurortu. Znajdziemy tu słynne molo, plaże, restauracje i hotele, a jednocześnie bliskość Gdańska sprawia, że można połączyć wypoczynek nad morzem ze zwiedzaniem.
Dalej na północ czeka Półwysep Helski, spokojniejsze plaże i wydmy.
A jeśli dopisze szczęście, podczas spaceru można nawet znaleźć bursztyn — bałtyckie „złoto”.
8. Empordà – hiszpańskie wybrzeże bez klimatu masowej turystyki
Na północno-wschodnim krańcu Hiszpanii, tuż przy granicy z Francją, znajduje się region Empordà.
To zupełnie inna Hiszpania niż zatłoczone kurorty Costa Brava.
Wzdłuż wybrzeża znajdują się niewielkie zatoki, skaliste wybrzeże, malutkie miejscowości i restauracje, które bardziej przypominają dawne wakacyjne wyjazdy niż współczesne kurorty.
Warto odwiedzić między innymi Sa Tuna i Tamariu.
Jedną z największych zalet regionu jest możliwość przemieszczania się pomiędzy zatokami łodzią. To właśnie tutaj można znaleźć klimat, który przypomina europejskie wybrzeża sprzed epoki masowej turystyki.
9. Riwiera Słoweńska
Słowenia ma zaledwie około 47 kilometrów wybrzeża, ale niewielki rozmiar wcale nie oznacza braku atrakcji.
Największą gwiazdą jest Piran — jedno z najbardziej malowniczych miast słoweńskiego wybrzeża.
Pastelowe kamienice, wąskie uliczki, place i architektura mocno związana z Wenecją sprawiają, że można poczuć się bardziej jak we Włoszech niż w Słowenii.

Stare miasto jest wolne od samochodów, a w okolicy znajdują się również plaże i tereny w pobliżu solnisk w Strunjan.
Warto odwiedzić także Portorož, bardziej kurortową część słoweńskiego wybrzeża, z hotelami, mariną i zapleczem spa.
10. Pembrokeshire – walijska Riwiera
Na koniec kierunek, którego prawdopodobnie mało kto spodziewałby się na takiej liście.
Pembrokeshire w Walii nie oferuje śródziemnomorskich temperatur. Ma za to spektakularne klify, dzikie zatoki, długie szlaki piesze i niezwykłą przyrodę.
W regionie wytyczono niemal 300 kilometrów szlaków prowadzących wzdłuż wybrzeża.

W okolicy wysp Skomer i Skokholm można obserwować maskonury i inne morskie ptaki, a na wodach wokół półwyspu pojawiają się również morświny.
Dobrym punktem wypadowym jest St Davids, najmniejsze miasto Wielkiej Brytanii, słynące między innymi z ogromnej XII-wiecznej katedry.
To Riwiera w zupełnie innym wydaniu — zamiast jachtów są klify, zamiast upałów świeże powietrze, a zamiast zatłoczonych promenad dzikie ścieżki.
Europa zaczyna szukać nowych wybrzeży
Francuska i Włoska Riwiera raczej nie znikną z turystycznej mapy. Saint-Tropez, Cannes czy Portofino wciąż będą przyciągać turystów.
Zmienia się jednak sposób, w jaki część podróżników wybiera miejsce na wakacje.
Coraz większe znaczenie mają mniejsze tłumy, natura, autentyczność i możliwość znalezienia czegoś nowego. Właśnie dlatego na turystycznym radarze pojawiają się miejsca, które jeszcze niedawno były traktowane jako alternatywa dla głównych kurortów.
I co ciekawe, nowa europejska Riwiera nie musi być nad Morzem Śródziemnym.
Może być nad Bałtykiem w Polsce, Morzem Północnym w Walii, Morzem Północnym i Kattegatem w Szwecji, Adriatykiem w Czarnogórze albo niewielkim skrawkiem wybrzeża Słowenii.
To właśnie może być największa zmiana w europejskich podróżach: zamiast kolejny raz szukać wolnego leżaka na słynnym wybrzeżu, coraz więcej osób będzie chciało odkryć własną Riwierę, zanim zrobi się naprawdę modna.