Sprawa trafiła do sądu w Hanowerze, a wyrok szybko stał się głośny w całej Europie.
Codzienny wyścig o leżaki
Mężczyzna wraz z rodziną spędzał wakacje na greckiej wyspie Kos. Problem polegał na tym, że już od wczesnych godzin porannych niemal wszystkie leżaki były „rezerwowane” ręcznikami przez innych gości hotelowych.
Według relacji turysty, nawet pobudka około 6 rano nie dawała większych szans na znalezienie wolnego miejsca przy basenie.
Co więcej, hotel miał oficjalny zakaz zajmowania leżaków ręcznikami, ale — jak stwierdził sąd — przepisy praktycznie nie były egzekwowane.
Dzieci leżały na ziemi
Rodzina zapłaciła za wakacje ponad 7 tys. euro, licząc na komfortowy pobyt w dużym hotelu z basenami i strefą relaksu. W praktyce jednak sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
Turysta zeznał, że jego dzieci wielokrotnie musiały leżeć na ręcznikach rozłożonych na ziemi, ponieważ wolnych leżaków po prostu brakowało.
Po powrocie złożył reklamację, a następnie skierował sprawę do sądu.
Sąd przyznał mu rację

Sąd w Hanowerze uznał, że wakacje były „wadliwe”, ponieważ organizator wyjazdu nie zapewnił warunków zgodnych z ofertą.
W efekcie rodzinie przyznano prawie 1000 euro rekompensaty.
Sędziowie podkreślili, że choć hotel nie musi zapewnić leżaka każdemu gościowi, powinien istnieć „rozsądny stosunek” liczby miejsc do liczby turystów.
„Wojny leżakowe” to realny problem
Choć temat często traktowany jest humorystycznie, w popularnych kurortach od lat trwa prawdziwa rywalizacja o najlepsze miejsca przy basenach.
Zjawisko bywa określane jako „sunbed wars” albo „towel wars” i regularnie wywołuje konflikty między turystami. Niektóre hotele próbują walczyć z problemem, usuwając ręczniki pozostawione bez nadzoru przez dłuższy czas.
Ten wyrok może jednak sprawić, że organizatorzy wakacji zaczną traktować sprawę znacznie poważniej.